ROZDZIAŁ I
Już 30 lat temu Mroczne dnie się skończyły, a za karę dzieci z dystryktów, wieku 12-18 lat musiały uczestniczyć w igrzyskach na śmierć i życie, aby zaspokoić żądze mordu Kapitoleńczyków. Mój tata brał udział w 5. igrzyskach. Zginął zabity przez chłapaka z ósemki.Właśnie dzisiaj mają odbyć się dożynki, żeby wybrać dziewczynkę oraz chłopca idących na rzeź. Wszyscy w dwunastce zebrali się przed Pałacem Sprawiedliwości, a dzieci zostały ugrupowane według wieku. Na szczęście mój brat jest jeszcze za mały, aby brać w tym udział. Sprawia mi to ulgę. Opiekunka górniczego dystryktu Eliss Husach miała na sobie różową perukę oraz sukienkę tego samego koloru. Przywitała wszystkich zgromadzonych:
-Witam na 10. Igrzyskach Głodowych!- zaraz po tym puszczono film o Mrocznych dniach oraz o 13. dystrykcie. Z moją najlepszą przyjaciółką- Brigit- zauważyłysmy, że co roku puszczają to samo. Po zakończeniu filmu, Eliss znowu zabrała głos:
-Przejdźmy do sedna, zostaliśmy tutaj zebrani, aby wylosować dzieci. Damy mają pierwszeństwo... A tegoroczną trybutką zostaje Marry Kropiss!
Nie mogłam uwierzyć, że to ja zostałam wylosowana. Serce mi waliło tak mocno, że myślałam ,że zaraz wyleci mi z klatki piersiowej. Podeszłam do Eliss, która się zapytała:
- 16...- jęknęłam.
- Teraz wybierzemy chłopca...A zostaje nim... Max Pisersow!
Trybut wyglądający na około 17 lat, miał ciemne włosy i brązowe oczy. Znam go. Chodzi do wyższej klasy. jak byłam mała zakochałam się w nim, ale to już przeszłość Po minie widać było, że się nie bał, lecz wiem czuł strach. Widze to po jego oczach.
- Oto nasi trybuci w 10. Igrzyskach Głodowych, gratulacje! - po czym zwróciła się do nas. -Teraz chodźcie do Pałacu Sprawiedliwości aby pożegnać się z bliskimi.
Do mnie przyszedł brat z matką. Zaczęłam płakać z myślą, że więcej nie ujrzę swojej kochanej rodziny, kocham ją ponad wszystko.
- Zrobię to, zrobię to dla ciebie.- po moim poliku spłynęła kolejna łza.
Po 15 minutach rozmowy, przyszedł Strażnik Pokoju i siłą oderwał mnie od rodziny.
Jak póxniej się okazało do Maxa przybył jego najlepszy przyjaciel- Trai. Max wiedział, że jego samotny ojciec do niego nie przyjdzie, nienawidzili się.
Później wsiedliśmy do kapitoleńskiego pociągu i wyruszyliśmy.
A na pożegnanie trybuci pomyślelałam: " Do widzenia 12. dystrykcie. Mam nadzieję, że tu jeszcze wrócę".
* * *
Rozdział pierwszy już za nami.. Krótki, ale zawsze :) Czekam na komentarze,a niedługo więcej znajdziecie na:
http://30igrzyskaglodowe.blogspot.com/
Nika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz